piątek, 18 grudnia 2015

Hejka, siema, elo, cześć!

Naprawdę bardzo Was przepraszam, że mnie tak długo nie było... Przez ten miesiąc dużo się pozmieniało, a ja po prostu przez ten czas nie miałam siły prowadzić bloga. Naprawdę obiecuję, że będę dodawała coś trochę częściej. Na pocieszenie zrobiłam nową zakładkę ,,stories", w której będę umieszczać swoje opowiadania i miniaturki.
Do następnego robaczki! :*

poniedziałek, 16 listopada 2015

Czytasz na własną odpowiedzialność :/

Hej. Dzisiaj mam wyjątkowo kiepski dzień. Nie wiem z kim porozmawiać, komu się wyżalić... W sumie chyba między innymi po to założyłam tego bloga...
***
Patrzę w te śliczne brązowe oczy i myślę 'on nigdy nie będzie mój'. Patrze i widzę te wesołe iskierki, to głebokie, opiekuńcze spojrzenie. Wiem, że przy nim nic mi nie grozi. Oczy są zwierciadłem duszy. To bardzo piękne i mądre stwierdzenie. Jeśli rzeczywiście tak jest, to mój towarzysz jest aniołem. Ja jestem zwykłą dziewczyną. Nie pasujemy do siebie. Oboje to dobrze wiemy. Trzeba to skończyć. To wymyka się spod kontroli. Skończyć i zapomnieć... To wydaje się takie proste. To tylko pozory. Przecież łatwo zapomnieć o osobie, na której widok puls przyspiesza, serce podchodzi do gardła. Hah, fajnie by było. Ale ja nie chce zapomnieć, nawet kosztem cierpienia. To bardzo miłe uczucie, które czujesz, kiedy widzisz tą osobę, chyba nazywa się miłość. Nie wiem. Czuję to coś pierwszy raz. I nie chcę żeby to się skończyło. Chce żeby trwało wiecznie, ale to niemożliwe. Niemożliwe, bo to już koniec. Już go nie ma...
// Moje życie stało się nagle takie do bani. Spieprzyliśmy sprawę. Miałam się nie zakochać, on miał się nie zakochać... Nie wyszło. Hah, to takie zabawne.
***
[...]
On: Ale ja Cię lubię, lubię...
KONIEC tematu
Ja: ... Chyba mamy ten sam problem :(
On: Nie pasujemy do siebie
Sorry
Ja: Spoko
// Nie, wcale nie jest spoko. Jest źle. Moje biedne serduszko nie wygląda już tak jak kiedyś :'( Nie obchodzi mnie to, że do siebie nie pasujemy.
...W sumie to nic już mnie nie obchodzi...
Ps. Chłopaku z ,,opowiadania", mam nadzieję, że tego nie czytasz, ale jeśli tak by się zdarzyło, to wiedz, że, czy tego chcesz czy nie, nigdy nie zapomnę.
Edit: Już mi przeszło <3 (18.11.2015)

niedziela, 15 listopada 2015

Niespodzianka!

Hej, kochani. Dzisiaj Was zaskoczę i dodam kawałek mojego nędznego opowiadania. Komentujcie, wytykajcie błędy... Nie obrażę się ;) Chociaż kilka miłych słów nie zaszkodzi. Co do akcji... Początek może nie brzmi najlepiej, ale akcja się rozkręci. Jeśli będę widziała w tym sens, dodam ciąg dalszy. Heh, zapomniałabym. Dedykuję ten post mojej kochanej WhiteTiger :* (Nie dodałam tego ze względu na Ciebie!)
***
Kolejny ranek, rozpoczynający kolejny nudny dzień. Wstaję jak co rano i idę do łazienki. Spoglądam w lustro i widzę zwykłą nastolatkę o intensywnie błękitnych oczach i długich, potarganych blond włosach. Myję twarz w lodowatej wodzie i przecieram ręcznikiem. Patrzę prosto w swoje podkrążone oczy. Znowu miałam koszmary. Pewnie krzyczałam przez pół nocy, ale sąsiedzi są już do tego przyzwyczajeni. A rodzice... Cóż mama musi się opiekować moją młodszą siostrą. Jest bardzo zapracowana, więc zmęczona pewnie nawet się nie obudziła. A ojciec... Nie mam ojca. W sumie to prawdziwej mamy też nie.
 Zostałam zaadoptowana zaraz po urodzeniu. Przejęłam nazwisko po mojej drugiej mamie, która mnie pokochała i wychowała. Moje nazwisko to Swan. Tak, jestem Lilly Swan, choć pod żadnym względem nie przypominam łabędzia. Tak, to ja jestem tą szkolną niezdarą. Ciągle tylko się potykam o swoje nogi i zanim się obejrzę ląduję w szpitalu. W trzeciej klasie po upadku na wf-ie stwierdzono u mnie nawet wstrząs mózgu, ale jakoś z tego wyszłam. Szczerze mówiąc mam już tego fajtłapstwa serdecznie dosyć.
 Tym oto stwierdzeniem kończę użalanie się nad sobą i podchodzę do szafy. Nie ma tam zbyt wiele ubrań. Nie kręci mnie chodzenie po galeriach i przymierzanie ciuchów. Te, które już mam, są w kolorach czarnych i białych. Tak więc zakładam na siebie czarne legginsy, białą podkoszulkę, a na to czarny top i wygodne buty do biegania. Teraz zabieram się za włosy. Rozczesuję je i próbuje jakoś spiąć, ale po kilku próbach rezygnuję.
Idę do kuchni i robię sobie śniadanie. Alice siedzi przy stole.
- Mama już poszła do pracy. - wyjaśnia - ja dopiero co zjadłam śniadanie.
- Dobrze, to szykuj się do szkoły. Ja muszę jeszcze zadzwonić w kilka miejsc i znaleźć wreszcie jakąś dorywczą pracę.
- Chętnie ci pomogę.
-Nie trzeba. Świetnie sobie radze.
- Lilly, ja już nie jestem małą dziewczynką. Mam trzynaście lat i widzę jaka jest nasza sytuacja. Wiem, że mamy mało pieniędzy. Dlatego mama tyle pracuje, a ty jej we wszystkim pomagasz. I tak bez pilnowania mnie macie zdecydowanie za dużo na głowie. Nie martw się o mnie. Mogę zrobić dzisiaj obiad i poszukam różnych ogłoszeń w internecie. Może coś i dla mnie się znajdzie. A ty obowiązkowo musisz się rozerwać. Pracujesz więcej od mamy. Młodsza siostra rozkazuje ci umówić się z koleżankami albo jakimś chłopakiem.
- Wow, Alice. Ale przemówienie. Ile nad nim pracowałaś? – zażartowałam
- Lilly, to poważna sprawa. Naprawdę musisz trochę odpocząć.
- Dobra, zobaczymy. - z udawanym uśmiechem wyszłam z kuchni i ubrałam kurtkę. Jak na kwiecień było jeszcze dosyć chłodno.
Wyszłam na dwór. Podmuch wiatru rozwiał mi włosy. Przeszłam przez pasy i skierowałam się w stronę tej nieszczęsnej szkoły. Ktoś z tyłu zatrąbił i obejrzałam się za źródłem hałasu. To był wielki błąd. Po chwili wylądowałam tyłkiem na ziemi. Znowu wpadłam na kogoś. Poczułam zapach całkiem niezłych, męskich perfum.
- Przepraszam - mruknęłam cicho i zaczęłam się podnosić.
- Zaczekaj to ja przepraszam. Pomogę ci. - spojrzałam w górę i zaraz tego pożałowałam.
Nade mną stał chłopak o brązowych oczach, ciemno-miodowych włosach i bardzo miłej twarzy...
// Hehe, nie zdradzę Wam nic więcej. Czekajcie na kolejnego posta ;) Pozdrawiam! :*

poniedziałek, 9 listopada 2015

Hej, dawno mnie tu nie było. Niestety to przez brak weny. Kompletnie nie mam pomysłu na nowego posta. A na początku było ich tak dużo... Eh, w każdym razie, na górze jest zakładka your suggestions. Piszcie tam, jakie tematy chcielibyście, aby były poruszone na blogu.

sobota, 31 października 2015

Halloween!

Hej, hej! Co tam u Was? Obchodzicie Halloween?  Ja tak, chociaż dzisiaj nie mogłam zbierać cukierków, bo opiekuję się młodszym kuzynostwem. Zamiast tego zostałam przez nich umalowana na upiora. Łapcie moje zdjęcie.
Nieraz spotykałam się z krytycznymi opiniami na temat tego ,,święta". Dla mnie to tylko zabawa, pewnie dla większości świętujących też! Rozumiem, że niektórym to się niezbyt podoba, ale żeby od razu ,,święto szatana"? Nie za bardzo rozumiem, ale nie będę się kłócić. W Polsce to święto jest coraz bardziej popularne, zwłaszcza u młodych ludzi. Wszystkie nasze święta są takie uroczyste, albo smutne. Według mnie, Polakom przyda się trochę zabawy! Dzisiaj przechodząc przez miasto widziałam pełno dzieci przebranych za duchy, upiory, diabełki i inne straszydła. Mnie się to bardzo podoba. Te wszystkie stroje są takie oryginalne i pomysłowe, każdy jest inny. A wy co robicie/robiliście w Halloween? Chwalcie się w komentarzach! (Tak wiem, pewnie nie mam na co liczyć. Mam wrażenie, że nikt tego nie czyta:|) 

środa, 28 października 2015

Ciepła jesień!

Jak już pewnie wszyscy zauważyliśmy, na dworze robi się coraz zimniej, temperatura spada z dnia na dzień. Jesień... Przyznam, że nie przepadam za tą porą roku. Jest szaro i ponuro. Ulice są puste, ludzie nie wychodzą z mieszkań. Jest tak okropnie, że nic się nie chce człowiekowi robić i jeszcze na dodatek przeziębienie. Ostatnimi czasy katarek się do mnie przyczepił i nie chce odpuścić. Słońca nie widać, często pada deszcz... Ostatnio nawet w moim mieście padał śnieg! Przez tą ostatnią pogodę moje dni stały się rutyną, ale o tym innym razem. Na podkolorowanie szarych, jesienno-zimowych dni mam dla Was propozycje kilku cieplutkich ciuszków :D

POMPONY

No, bo, kto nie lubi pomponów? Są takie puszyste, mięciutkie i oczywiście zawsze modne!


(sinsay)
  

Ta czapka bardzo mi przypadła do gustu! Podoba mi się to zestawienie kolorów;)
(sinsay)

(house)
(house)

NA SŁODKO

Specjalnie dla miłośników zwierzaków.

(house)
(house)

Te pingwinkowe rękawiczki zdecydowanie rozwalają system! :D
(sinsay)

SWETERKOWO!

Szczególnie zwróciła moją uwagę ta słodka pada na zdjęciu. Mimo, że to nie moje klimaty i nie ten styl, zakochałam się w tym sweterku od pierwszego wejrzenia! Sami powiedzcie czy to cieplutkie cudeńko nie jest śliczne?
(sinsay)

(sinsay)

(sinsay)
 Good, or bad? Dobra czy zła? Do mnie zdecydowanie pasuje ta druga.

niedziela, 25 października 2015

Zauroczenie



Uwaga, kochani! Princess się zwierza! U mnie w szkole jest taki jeden chłopak... Trochę się go boję, nie wiem dlaczego. Ma mega śliczne oczy... Sądzicie, że w spojrzeniu można się zakochać? Ja tak. Wygląd przeminie, oczy zawsze pozostaną takie same. Czy wy też tak mieliście, że gdy ta szczególna osoba pojawiała się w zasięgu wzroku, dostawaliście rumieńców, Wasz puls przyspieszał, a serce podskakiwało do gardła? Ja tak mam i Wam powiem, że bardzo polubiłam to uczucie. Może dlatego, że pojawia się wtedy, gdy ON znajduje się w pobliżu? W każdym razie, trzeba jakoś do niego zagadać. I tu się pojawia problem. Jak zagadać do osoby, przy której język odmawia posłuszeństwa? Ja do tej pory nie miałam z tym problemu, bo chłopcy podchodzili do mnie pierwsi. Nie wiem dlaczego, przecież Princess nie jest ładna -.-, ale mniejsza z tym. No więc jeśli zawiedzie polska mowa, zawsze zostaje kartka i długopis. Napisz co Ci leży na sercu, ale nie za wylewnie, żeby się Ciebie nie wystraszył/a. Kartkę możesz dyskretnie włożyć do jej/jego torby lub plecaka. Innym sposobem jest prośba, by ktoś jej/mu to „podpowiedział", ale wtedy możesz być narażona/y na niechciane plotki. SMS albo e-mail, to też nie jest złe rozwiązanie, ale zdecydowanie najmniej romantyczne. Jest jeszcze jedno nietypowe rozwiązanie. Mianowicie karniak na Facebooku. Tak, dobrze przeczytaliście. W przypadku mojej przyjaciółki to rozwiązanie pomogło zwrócić uwagę chłopaka. Jej koleżanki napisały na jej profilu „kocham" i oznaczyły go.
Oczywiście każde z tych rozwiązań dalej wymaga przejęcia inicjatywy, ale znacznie ułatwia sprawę!
Dla śmielszych chłopaków polecam bukiet kwiatów. Gwarantuje, że działa! Dla dziewczyn, które nie są przewrażliwione na punkcie swojej figury może być także pudełko czekoladek. No bo przyznajcie, kto nie lubi słodyczy? Dla śmielszych dziewczyn... Właśnie, czy jest coś co działa na chłopaka równie dobrze jak kwiaty na dziewczynę? Jestem tego 
ciekawa. Faceci wypowiadajcie się!

sobota, 24 października 2015

Jesienne smuteczki

Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio bardzo często łapię doła. Zdarza mi się na kogoś bez powodu nawrzeszczeć, albo rozpłakać, jak małe dziecko. Cały czas jestem padnięta i nie chce mi się nic robić. I jeszcze ten ciągle powracający katar i kaszel... I co teraz? Nie wiem jak u Was, ale ja moje jesienne smuteczki zwalczam sportem. Ja akurat gram w piłkę nożną, tańczę hip-hop i zumbę, gram w tenisa i biegam. Sport towarzyszy mi od małego. A co, jeśli niektórzy nie mają predyspozycji na sportowca? Nic nie szkodzi! Wystarczy, że weźmiecie aparat i pójdziecie na spacer np. do lasu, albo do parku. Wiecie ile frajdy sprawia bieganie z aparatem z miejsca na miejsce i robienie fotek nawet zwykłym liściom? Wystarczy trochę wyobraźni. Fotografia Cię nie kręci? W takim razie nic się nie stanie jak wstaniesz wcześnie rano i pójdziesz na grzybobranie. Uwaga! Budzik nie gryzie. Oczywiście na jesienne smuteczki nie tylko sport działa. Czytanie dobrej książki, rysowanie, ewentualnie oglądanie filmu, czy wyjście do galerii z paczką przyjaciół, na których widok od razu humorek się poprawia. Piszcie w komentarzach jakie są wasze sposoby na jesienne smuteczki.

Hej wszystkim!

Hej Wszystkim! Po pierwsze, pewnie zastanawiacie się skąd się wzięła nazwa bloga. No więc na lekcji polskiego, podczas przerabiania jednego z greckich mitów usłyszałam stwierdzenie: „Nasze życie może być z góry zaplanowane. Nikt i nic nie może tego zmienić. Fatum prędzej, czy później nas dopadnie". Sama nie wiem, czy w to wierzę, ale czuję, że coś w tym jednak jest. Po drugie, pewnie chcecie wiedzieć kim jestem. Sądzę, że domyśliliście się już, że jestem dziewczyną. Mogę Wam zdradzić, że nazywam się Princess of Darkness. Do pełnoletniości mi jeszcze daleko, ale nie jestem typową nastolatką. Czytając moje wpisy będzie mogli mnie bliżej poznać. Więcej Wam nie powiem, sami się domyślicie. Po trzecie, w takim razie co będę zamieszczać na blogu? Też jestem tego ciekawa.
Ps: jeśli bym mogła prosić o pozostawienie po sobie śladu, chociaż anonimowego. Chciałabym wiedzieć mniej więcej, czy ktoś to czyta.